Skarby z kasetki, czyli o błyskotkach słów kilka.
Słyszeliście kiedyś porzekadło: „Diamenty są najlepszym przyjacielem każdej kobiety”? Powiedziała to wiele lat temu Marylin Monroe, niezapomniana gwiazda kina i do dziś jest ono aktualne, choć zamiast słowa: „diamenty”, użyłabym tu określenia: „biżuteria”.
Chyba każda z nas posiada jakiś element biżuterii: a to kolczyki, a to pierścionki, tudzież zawieszki lub łańcuszki. Często przywołują piękne wspomnienia, cieszą oko i sprawiają, że na naszej twarzy pojawia się uśmiech. Zdarza mi się mieć gorszy dzień, kiedy najchętniej nie wychodziłabym spod kocyka, a jednak czeka na mnie szereg obowiązków, którym muszę sprostać. Zakładam wtedy ulubiony ciuch i sięgam po kolczyki, które noszę tylko na specjalne okazje. Dostałam je od Małżona pod choinkę dwa lata temu. Srebrne, delikatne, z cyrkonami, pięknie mieniącymi się w świetle- uwielbiam skromną biżuterię z klasą. W ogóle nie wyobrażam sobie wyjść z domu, nie zakładając kolczyków- mam na ich punkcie prawdziwego bzika, o czym już chyba kiedyś wspominałam tu, na blogu. Najwięcej radości sprawia mi wybieranie tych najbardziej oryginalnych, w różnych kształtach i kolorach.
Na ostatnie urodziny dostałam od mamy śliczny, delikatny łańcuszek ze srebrną zawieszką w kształcie serduszka. Tak bardzo mi się spodobał, że praktycznie się z nim nie rozstaję. Podobnie, jak z obrączką i pierścionkiem zaręczynowym, który też jest przykładem starej, dobrej klasyki. Złoty, z koralowym oczkiem, ulubiony i najważniejszy element moich codziennych stylizacji. Pasuje do wszystkiego- do dżinsów i sukienek, ale to akurat jest dla mnie najmniej ważne. Pierścionek ten, z naturalnych przyczyn, jest dla mnie bezcenny, podobnie, jak klasyczna, prosta obrączka. W ogóle w biżuterii cenię prostotę, o czym wiedzą moi bliscy, obdarowując mnie upominkami z okazji urodzin lub imienin.
zdjęcie: źródło- internet
W swojej kasetce mam także ukochany wisiorek w kształcie kota (również prezent od mamy), oraz bransoletkę i korale z kamyków, które dostałam od przyjaciółki. W lecie nie ma dnia, żebym nie ich nie założyła. Podobny sentyment mam do wykonanej z drewna zielonej bransoletki, którą kupiłam podczas pierwszego wyjazdu do Kazimierza Dolnego. Wiele elementów biżuterii, które posiadam, ma wartość emocjonalną i sentymentalną, wiąże się także ze wspomnieniami. Każdy pierścionek, zawieszka lub kolczyki mają swoją historię. I może właśnie dlatego, gdy w pochmurny dzień zakładam ulubione błyskotki, na mojej twarzy pojawia się uśmiech? Nie ma jak cudowne wspomnienia!:)
Czy te kosztowne drobiazgi- złote i te srebrne- zdobią nas, kobiety? Ależ oczywiście! Dzięki nim stajemy się bardziej pewne siebie. Bo przecież lubimy czuć się pięknie i wyjątkowo, a biżuteria sprawia, że postrzegamy inaczej nie tylko świat wokół, ale i siebie! I nie ma znaczenia, czy są to kolczyki, kupione na pchlim targu, czy bransoletka z drogiego salonu z biżuterią- liczy się przecież nasze samopoczucie.
Już w epoce prehistorycznej tworzono pierwsze ozdoby. Miałam okazję- z racji studiów- zachwycić się takimi wykopaliskami z wczesnego średniowiecza. Wrażenie było niesamowite! Jeszcze więcej zachwytu wzbudzała misterna technika ich wykonania. Ciężkie wisiory, korale, nausznice- oglądałam to wszystko z otwartymi z zadziwienia ustami. Tamta biżuteria, choć nie przypominała naturalnie tej wykonywanej dzisiaj, była naprawdę piękna i cieszę się bardzo, że dane było mi zobaczyć ten skarb. Można więc śmiało powiedzieć, że historia błyskotek sięga tysięcy lat- a przecież ich historia nadal się toczy! Nowe wzory, kolory, przepiękne kamienie szlachetne... Sztuka jubilerska jest jedyna w swoim rodzaju!
Kolczyki, korale, pierścionki... Każda z nas ma ulubiony element biżuterii, w różnych wzorach i kolorach. I każdej z nas dodaje ona uroku, powabu i pewności siebie. Bo błyskotki to nasza broń kobieca!:)
Lubicie ozdoby? Nosicie je na co dzień? A może od święta?
Zapraszam do dyskusji!
Miłego weekendu!
Chyba każda z nas posiada jakiś element biżuterii: a to kolczyki, a to pierścionki, tudzież zawieszki lub łańcuszki. Często przywołują piękne wspomnienia, cieszą oko i sprawiają, że na naszej twarzy pojawia się uśmiech. Zdarza mi się mieć gorszy dzień, kiedy najchętniej nie wychodziłabym spod kocyka, a jednak czeka na mnie szereg obowiązków, którym muszę sprostać. Zakładam wtedy ulubiony ciuch i sięgam po kolczyki, które noszę tylko na specjalne okazje. Dostałam je od Małżona pod choinkę dwa lata temu. Srebrne, delikatne, z cyrkonami, pięknie mieniącymi się w świetle- uwielbiam skromną biżuterię z klasą. W ogóle nie wyobrażam sobie wyjść z domu, nie zakładając kolczyków- mam na ich punkcie prawdziwego bzika, o czym już chyba kiedyś wspominałam tu, na blogu. Najwięcej radości sprawia mi wybieranie tych najbardziej oryginalnych, w różnych kształtach i kolorach.
Na ostatnie urodziny dostałam od mamy śliczny, delikatny łańcuszek ze srebrną zawieszką w kształcie serduszka. Tak bardzo mi się spodobał, że praktycznie się z nim nie rozstaję. Podobnie, jak z obrączką i pierścionkiem zaręczynowym, który też jest przykładem starej, dobrej klasyki. Złoty, z koralowym oczkiem, ulubiony i najważniejszy element moich codziennych stylizacji. Pasuje do wszystkiego- do dżinsów i sukienek, ale to akurat jest dla mnie najmniej ważne. Pierścionek ten, z naturalnych przyczyn, jest dla mnie bezcenny, podobnie, jak klasyczna, prosta obrączka. W ogóle w biżuterii cenię prostotę, o czym wiedzą moi bliscy, obdarowując mnie upominkami z okazji urodzin lub imienin.
zdjęcie: źródło- internet
W swojej kasetce mam także ukochany wisiorek w kształcie kota (również prezent od mamy), oraz bransoletkę i korale z kamyków, które dostałam od przyjaciółki. W lecie nie ma dnia, żebym nie ich nie założyła. Podobny sentyment mam do wykonanej z drewna zielonej bransoletki, którą kupiłam podczas pierwszego wyjazdu do Kazimierza Dolnego. Wiele elementów biżuterii, które posiadam, ma wartość emocjonalną i sentymentalną, wiąże się także ze wspomnieniami. Każdy pierścionek, zawieszka lub kolczyki mają swoją historię. I może właśnie dlatego, gdy w pochmurny dzień zakładam ulubione błyskotki, na mojej twarzy pojawia się uśmiech? Nie ma jak cudowne wspomnienia!:)
Czy te kosztowne drobiazgi- złote i te srebrne- zdobią nas, kobiety? Ależ oczywiście! Dzięki nim stajemy się bardziej pewne siebie. Bo przecież lubimy czuć się pięknie i wyjątkowo, a biżuteria sprawia, że postrzegamy inaczej nie tylko świat wokół, ale i siebie! I nie ma znaczenia, czy są to kolczyki, kupione na pchlim targu, czy bransoletka z drogiego salonu z biżuterią- liczy się przecież nasze samopoczucie.
Już w epoce prehistorycznej tworzono pierwsze ozdoby. Miałam okazję- z racji studiów- zachwycić się takimi wykopaliskami z wczesnego średniowiecza. Wrażenie było niesamowite! Jeszcze więcej zachwytu wzbudzała misterna technika ich wykonania. Ciężkie wisiory, korale, nausznice- oglądałam to wszystko z otwartymi z zadziwienia ustami. Tamta biżuteria, choć nie przypominała naturalnie tej wykonywanej dzisiaj, była naprawdę piękna i cieszę się bardzo, że dane było mi zobaczyć ten skarb. Można więc śmiało powiedzieć, że historia błyskotek sięga tysięcy lat- a przecież ich historia nadal się toczy! Nowe wzory, kolory, przepiękne kamienie szlachetne... Sztuka jubilerska jest jedyna w swoim rodzaju!
Kolczyki, korale, pierścionki... Każda z nas ma ulubiony element biżuterii, w różnych wzorach i kolorach. I każdej z nas dodaje ona uroku, powabu i pewności siebie. Bo błyskotki to nasza broń kobieca!:)
Lubicie ozdoby? Nosicie je na co dzień? A może od święta?
Zapraszam do dyskusji!
Miłego weekendu!


Noszę pierścionek z diamencikiem od M. Zaręczynowy :-) I kolczyki złote od mamy. Błyskotki są fajne :-)
OdpowiedzUsuńAla
Pewnie, że są fajne;) I kobiece!:)
UsuńW sumie nie mam za wiele biżuterii, bo nie lubię jej nosić. Kiedyś lubiłam tylko i wyłącznie srebro, więc i byłam za białym złotem, ale... mówią, że do złota trzeba dojrzeć. I od kiedy jestem dumną narzeczoną to do złota dojrzałam - żółtego:) I jedynym elementem mojej biżuterii jest pierścionek zaręczynowy, a w niedługiej przyszłości obrączka:) Co prawda pierścionek, jak wiesz ma małe detale białego złota... i jestem w nim absolutnie zakochana. Też uważam, że jest BEZCENNY! :)
OdpowiedzUsuńBiałe złoto jest piękne! Kiedy wybieraliśmy obrączki, zastanawialiśmy się nawet, czy nie szukać wykonanych właśnie z tego kruszcu. Ostatecznie postawiliśmy na klasykę:) Ale nieraz zdarza mi się zagapić u jubilera na te cudowności z białego złota właśnie:)
UsuńNajpiękniejsze jednak w tych naszych cudeńkach jest to, że podarowane nam są z serca:):):*
My na pewno wybierzemy obrączki z żółtego złota:) Zdecydowanie klasyczne, bez udziwnień, jedne wymagania, by nie były całkiem okrągłe:) No i przede wszystkim chce by pasowało do pierścionka, a w 95% jest on jednak z żółtego złota, więc innej opcji nie widzę:) Dzisiaj białe podoba mi się bardziej na wystawie, lub z małym detalem niżeli w całości, na palcu:)
UsuńBardzo jestem ciekawa, jakie obrączki wybierzecie;) Ponieważ, jak wiesz, uwielbiam klasykę, zapewne będę nimi zachwycona, tak, jak pierścionkiem;)
UsuńMacie coś już wstępnie na oku?:):*
Napiszę dziś maila do Ciebie wieczorem i Ci pokażę :):*
UsuńSuper!:) Będę czekać w takim razie!:):*
Usuńa ja mam kolczyk w języku :P
OdpowiedzUsuńW języku nie posiadam, ale mam podwójne dziurki w uszach i zdarza mi się nosić po dwa kolczyki naraz, zwłaszcza na imprezach ze znajomymi;):)
UsuńA no i zapomniałabym! Mam kolczyka w nosie:) I go uwielbiam :) I w jednym uchu mam dwie dziurki.
UsuńKolczyki fajne są:) Moja kumpela z liceum miała założony w pępku;) Mimo obaw (panicznie boję się zastrzyków i igieł!), pokusiłam się o dwie kolejne dziurki w uszach;):)
UsuńJa nie jestem fanką biżuterii. Noszę tylko pierścionek od babci, ze złota praprababci, rodzinna pamiątka, mój projekt :) I czasem kolczyki, ale żadne tam wyjątkowe, pierwsze z brzegu. Chyba mało kobieca jestem? :)
OdpowiedzUsuńOj tam, biżuteria to przecież tylko jeden z wielu (a nawet bardzo wielu!) elementów naszej kobiecości:):) Ja na przykład za nic nie dałabym się namówić na założenie spodni- dzwonów, a moja koleżanka twierdzi, że są bardzo kobiece;):)
UsuńJeśli o mnie chodzi to z biżuterii na co dzień noszę tylko obrączkę. Pierścionków za bardzo nie lubię, łańcuszek ubieram tylko od święta, ewentualnie na niedzielne wizyty u teściów tudzież jakieś wyjazdy. Co do kolczyków moje uszy preferują tylko i wyłącznie prawdziwe złoto/srebro, żadnych podróbek :) a, że takich kolczyków nie mam bo ostatnio jak byłam w Aparcie nic mi się nie spodobało, no to nie noszę :)
OdpowiedzUsuńTeż mogę nosić tylko prawdziwe złoto/ srebro, ze względu na moją alergię:) Chociaż, wbrew surowym zakazom mojej pani doktor, czasem sięgam po kolczyki z metalowym zapięciem, ale rzadko:)
UsuńKiedyś ograniczalam sie wyłącznie do kolczyków (ech, gdy jeszcze moglam nosic ,,sztuczne"...), teraz uwielbiam tez łańcuszki, bransoletki :) Pierścionki chyba nosze najrzadziej :P To prawda kobiety chyba od zawsze lubią nosic, podziwiać i po prostu miec błyskotki :)
OdpowiedzUsuńSuper sie masz, że Twoj kierunek studiow umożliwil Ci poznanie tej dziedziny szerzej - biżuterii prehistorycznej!:)
We wczesnej młodości nie nosiłam w ogóle pierścionków:) A i dzisiaj obrączkę i pierścionek zaręczynowy zdejmuję, jak tylko przychodzę do domu, bo tak mi dużo wygodniej;) Aczkolwiek nie wyobrażam sobie wyjść bez nich z domu:)
UsuńTych zajęć nie zapomnę- były fantastyczne!:)
Nie lubię biżuterii, nie mam uszu przebitych i chociaż mam 3 łańcuszki i ze dwie bransoletki to noszę tylko obrączkę. Tez zdejmuję ją w domu, chociaż czuję jej brak na palcu :)
OdpowiedzUsuńMam tak samo: czegoś mi brakuje, jak już ją zdejmę, ale jednocześnie łatwiej mi zrobić coś w domu, umyć naczynia czy wstawić pranie:)
UsuńNie mam zbyt dużo biżuterii. Traktuje ją jako symbol, jako coś namacalnego od kogoś :) Mam zaręczynowy pierścionek mojej mamy - jest dla mnie czymś bardzo, bardzo wyjątkowym. Mam też drugi pierścionek gwiazdkę - delikatny, złoty i od Niego (jestem jego gwiazdką :) ) Ostatnio dostałam też delikatny łańcuszek z grawerem. Niestety zaręczynowy jest poza moim zasięgiem, zaufałam, oddałam do naprawy i... Nie mam :( A te rzeczy mają dla mnie dużą wartość serca.
OdpowiedzUsuńPiękna jest taka delikatna biżuteria- uwielbiam oglądać na wystawach podobne cudeńka;) Też mam mnóstwo biżuterii, która wiąże się ze wspomnieniami, konkretnymi osobami i chwilami:) Jako przykład (poza obrączką i pierścionkiem) mogę wymienić wisiorek w kształcie słonika- dostałam go od męża na szczęście i mam do niego ogromny sentyment:)
UsuńSwego czasu bardzo lubiłam wisiorki na rzemyku, potem gotyckie kolie, teraz nie noszę nic. Jak zasłużę, kupię sobie tego srebrnego kota na księżycu ;))) Z biżuterii na palce mam tylko srebrną obrączkę zrobioną według własnego projektu oraz drugą - konkubencką :)))
OdpowiedzUsuńBardzo, ale to bardzo podoba mi się misterna biżuteria, delikatna, elficka, niczym z perełek mgły na pajęczynie. Nieraz oglądam różne projekty na Deviantarcie albo u zagranicznych artystów. Piękne są, kiedyś sobie kupię któryś z tych naszyjników.
Ten kot na księżycu jest obłędny- Ty wiesz, że ja o nim nawet sobie pomyślałam przelotnie, pisząc tę notkę?:) Gdybym tylko miała teraz więcej kasy..;) Ale co się odwlecze..:):)
UsuńBiżuteria elficka jest cudowna! Wiem, o jakie naszyjniki Ci chodzi, moja znajoma dostała takie cudo z okazji rocznicy ślubu od męża i chwaliła się na spotkaniu w knajpie- aż usta otworzyłam z zachwytu! Jak oni to robią, Ci artyści?:)
Weszłam od KenG i chyba zostanę na dłużej :)
OdpowiedzUsuńLubię - nawet robiłam swego czasu kolczyki i bransoletki. Na co dzień nie zakładam, ale od święta mam ulubiony łancuszek, który dostałam od mamy i wisiorek z ametystem jeszcze od chrztu :) Obrączki na co dzień nie noszę nawet bo mi ucieka z palca, nie chcę też zniszczyć, albo co gorsza zgubić.
Witam Cię serdecznie! Rozgość się i zaglądaj, kiedy tylko zechcesz, będzie mi bardzo miło!:)
UsuńUwielbiam ręcznie robioną biżuterię! Oglądam czasem takie cuda w internecie i żałuję wtedy, że nie dysponuję sporymi kwotami, bo najchętniej kupiłabym wszystko:)
Obrączkę zdejmuję w domu, bo zdecydowanie wygodniej mi myć naczynia lub kąpać się bez niej, poza tym, bałabym się, że ją gdzieś posieję- gubienie różnych rzeczy (parasolek zwłaszcza!) to moja specjalność;):)